Jakiś czas temu napisała do mnie Pani Joanna z Wydawnictwa ZNAK.
Wymiana maili okazała się bardzo sympatyczna, a wiadomości jakie miała mi do przekazania jeszcze fajniejsze.
Pisałam już, że nasza rodzinka na punkcie książek ma fisia. Wiadomo jest, że nikt nie kupuje ich tyle ile by chciał, a tutaj taaaaaka niespodziewajka.
Pani Joanna zaproponowała, że co jakiś czas przesyłać mi będzie książki, a ja własnie tutaj co nieco o nich napiszę. Dodam, że nie mam żadnych ograniczeń, nie muszę zachwalać, nie muszę hołubić i boję się, że na tej pierwszej przesyłce się zakończy, bo jesteśmy bardzo krytyczni wobec treści przedstawionych w dziecięcych książkach.
Chociaż przecież akurat treść nie jest zależna od wydawnictwa.
No dobra zaczynamy:)
Gdy dostaliśmy listę z tytułami do wybory, razem z maluchami wybraliśmy dwa (taka była umowa), których jeszcze w naszym domu nie było, ale człowiek już o nich słyszał.
Padło na "Koszmarnego Karolka" tym razem "czyta" on książki.
Najpierw o tym co sobie wyobrażałam.
Chłopak podobny do moich, czyli tak zwany rojber :). Myślałam, że coś tam przeskrobie, ale morał będzie taki, że nie warto kłamać, nie warto kombinować, bo prawda i tak wyjdzie na jaw.
I tutaj niestety załamka. Kłamstwo nie wyszło na jaw, a na dodatek został za to nagrodzony, może nie była to jego nagroda marzeń, bo był raczej rozczarowany, ale...
To w jaki sposób przedstawiono zachowanie na lekcji, gdzie na rysunkach wyobraża sobie, że urywa głowę nauczycielce, gdzie odrywa nogi i ręce.... No to okazało się zbyt silnym bodźcem dla mojego pięciolatka, który teraz wszystko bardzo mocno analizuje i jego wyobraźnia nie zna granic, a temat śmierci jest tematem rzeką. Więc ten właśnie malec nie rozumiejąc tego, że to tylko bajka, że Karolek tylko to rysuje, był wstrząśnięty i posypały się pytania, czy ta Pani umrze, czy polała się krew i na koniec proste pytanie: MAMO, ALE DLACZEGO ON TAK KRZYWDZI????
Nie podobało mi się w jaki sposób Karolek mówi o rodzicach.
Wiem, że teraz dostanę masę komentarzy typu: to po co babo czytasz dzieciom takie książeczki ?????
Po tym czytaniu tez się zastanawiam:)
Ale... ale....ale.....
Książkę tę najpierw przeczytał mój najstarszy synuś.
Generalnie uwielbia słuchać tego co im czytamy, ale układ był taki, ze jak książeczka przyjdzie to musi ją przeczytać sam. I wiecie co zajęło mu to chwilkę. Pochłonął ją i powiedział, że to była najlepsza książka jaką do tej pory przeczytał. Co do treści miał wątpliwości, bo paru zachowań bohatera nie rozumiał, ale ogrom kolorowych ilustracji, spora czcionka, mała ilość tekstu do przeczytania na stronie spowodowały, ze mój synuś ją pochłonął. Z nim już nie ma problemu co do treści, bo generalnie rozumie, że to co na papierze, niekoniecznie musi mieć odbicie w rzeczywistości, ale parę rzeczy musieliśmy przedyskutować.
I tutaj przewrotnie powiem, że generalnie jestem zadowolona z wyboru :)
Po raz pierwszy moje dziecię chciało przedyskutować to co przeczytało, czyli dało mu to do myślenia. Na pewno maluchy są za małe i tutaj sprawa jest prosta. Ale Olek mnie zaskoczył i podobało mi się to uczucie :)
Dostaliśmy jeszcze (właśnie ze względu na maluchy) kolorowanki na bazie książek o Koszmarnym Karolku.
I tutaj pełen szacun, bo pomyślane są rewelacyjnie :)
Zniknęła flaga z pokoju Karolka i rozwiązując kolejne strony (bo to nie tylko kolorowanki, ale cała masa zagadek i zadań do rozwiązania) dochodzisz w końcu do rozwikłania tajemnicy, kto zabrał chorągiew :)
Trzeba maluchom pomagać, ale przecież to właśnie czas spędzony na wspólnych zadaniach uszlachetnia :):):):)
Jeszcze tylko słówko na temat samej książeczki. Całość bardzo przyjemna dla oka, wielkość taka w sam raz do torebeczki :) i te kolory:):):)
Pani Joasiu w imieniu swoim i dzieci dziękuję.
Dyskusje z synem wprowadziły nas na nowy poziom rodzicielstwa :):):):):):):)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Mirelko, abstrahując od tego, że zdarzają się książeczki nieprzystosowane dla maluchów, to uważam, że nasza w tym rola, aby ich treść była opatrzona naszym komentarzem. Trudno mi się wypowiadać na temat książeczek dla dzieci, bo nie jestem autorytetem w tej dziedzinie, ale z pewnością Twojemu maluszkowi utkwi w pamięci zachowanie koszmarnego Karolka i kto wie, może będzie przykładem zachowania się wobec nauczycieli w szkole? Pozdrawiam serdecznie Magda
OdpowiedzUsuń na zawszeMoim zdaniem przygody koszmarnego karolka nie sa dla maluchow, musze przyznac ze moja corka bardzo lubi czytac ksiazki z jego przygodami, na szczescie sama sie tak nie zachowuje ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeDodam jeszcze,ze bajka koszmarny karolek jest jak dla mnie koszmarna :) az mnie skreca jak u nas w tv puszczaja kilka odcinkow pod rzad i co chwile slysze jak pod koniec odcinka Karolek drze paszcze... To juz zdecydowanie wole jak mloda czyta sobie w swoim pokoju
Mirelko,
OdpowiedzUsuń na zawszeFajnie, że się podjęłaś tego zadania. Z chęcią będę zaglądać i czytać, co polecasz. Książek wychodzi cała masa, więc dobrze będzie mieć jakieś wskazówki. Ja na razie jestem na etapie Hałaśliwych zwierzątek i książeczek do gryzienia, ale czas leci baaaardzo szybko!
Całuski,
Ania
Zapraszam na moje rocznicowe CANDY. Pozdrawiam. Ula
OdpowiedzUsuń na zawszeWitam ,
OdpowiedzUsuń na zawszeprowadzisz bardzo cieply i rodzinny blog .
Od dzis bede zagladac regularnie .
pozdrawiam :)
Dziewczyny dzięki za wszystkie słowa i powiem,
OdpowiedzUsuń na zawszeże Karolek wkradł sie w łaski :) bo Olo teraz bardzo chętnie czyta :) czyli są plusy :)
Przyznaje się ,że trafiłam tu przez przypadek. Książki uwielbiam czytać, mój syn jest natomiast wybredny i ostatnio czyta tylko Sapkowskiego, córka jeszcze nie umie.. ale "Karolka" znamy !! Nasza ulubiona historyjka -jak gotował z Wandzią gludyń hi,hi ... Tej części, ze czyta jeszcze u nas nie było .Będę zaglądać.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie :-)