Po pierwsze najmniejsze moje dziecię nie dało się przekonać, rezygnujemy z przedszkola. To że od czasu do czasu sobie popłakiwał wśród dzieci i nie pomagały przytulaństwa pań to pikuś. Daruś zwymiotował przed wyjściem i dla mnie wystarczy, styknie tego.
A teraz kolejny wyciskacz łez :)
Nie cierpię marketów, szczególnie teraz przed świętami. I nie chodzi o ilość ludzi, którzy zamiast tryskać humorem, że mogą wydać niesamowite ilości kasiurki :):):), że dookoła cała masa towaru i człowiek ma zawroty głowy, bo kolorów, kształtów jest taka mnogość, że oczy nie nadążają, własnie nie o to chodzi.
A wiecie czego w tym nie cierpię... No to przykład.
Chodzimy, wybieramy, ocieramy pot :)
Dochodzę z moim kochaniem do kasy.
PO drugiej stronie (znaczy się już za kasą ) stoi rudziutkie cudo, z zielonymi oczami, o skórze bielusieńkiej. Ta mała słodzizna z masą warkoczyków, wpatrzona była w paczki jakie stały obok mężczyzny, który stał w kolejce przede mną. Te oczy wiedziały, że te paczki nie są od niej, wiedziały, że w te święta to nie ona będzie się bawiła tymi cudami, ale chłonęła, a wyobraźnia na pewno czyniła swoje.
Stałam w tej kolejce, a moje kochanie wiedziało, że zaraz popuszczą moje zaworki. Patrzyłam na nią już mokrymi oczami, czułam, że zaraz sprawię, że na jej twarzy pojawi się uśmiech. Moje kochanie wiedziało, ze wolałabym dać jej te nasze prezenty, bo przecież nasze dzieci i tak mają wszystko czego potrzebują. Malutką jednak zawołali najbliżsi. Zobaczyłam, że mimo iż nie będzie miała tych cudowności to jest szcześliwa. Przypomniałam sobie moje święta z dzieciństwa, kiedy to marzenia były ogromne, a pod choinką zawsze znajdowało się coś co się przyda :) to jednak miałam cudownych rodziców, kochającą się rodzinę i zawsze moje wspomnienia wywołują ciepełko w sercu, bo zawsze było rewelacyjnie.
Chyba trochę zapomnieliśmy na czym to wszystko ma polegać.
Gonimy za kasą, za nowinkami, za gadżetami :) (przypis dla siorki), a może przydałoby się popołudnie spędzone na wspólnym robieniu ozdób.
My ostatnio odkryliśmy rewelacyjną zabawę w kalambury. W każdej chwili można ją przerwać i nie wymaga żadnego nakładu. Dzieciaki wymyślają takie niesamowitości, że z podziwu wyjśc nie mogę nad ich wyobraźnią :)
Chciałam jeszcze słowo napisać co do naszej akcji pomocy rodzinie z MAŁOPOLSKI :)
Jest tego juz cała masa, wy równiez mnie zaskoczyłyście :) I bardzo dziękuję :) za wszystko!!!!
Joasia sprawiła mi do tego prezencik mikołajkowy :) Oczywiście nie wytrzymałam i otworzyłam i pewnie Mikołaj mnie teraz za to ukarze, ale trudno, pokusa była zbyt duża:)
Dostałam cudną gęsiurkę z serii GREEN GATE, już wisi na oknie :)
Jutro Mikołaj.... mam nadzieję, że ten dzień spędzicie w rodzinnym ciepełku i wasze buźki bedą szeroko rozdziawione :)
Buziaki przesyłam i na koniec jeszcze fotki z moich ostatnich poczynań :)
Jeszcze tylko małe co nieco, bo kiedys któraś z Was poprosiła mnie o schemat serduszkowy :)
Ostatnio się na niego natknęłam, ale oczywiście zapomniałam dodać :)
Już się poprawiam :) buziaki



A ja pracując w "samotni", lgnę do ludzi w ten przedświąteczny czas. Lubię ten gwar, popychanie,oczy pełne iskier, wpatrzone w sklepowe wystawy. Nie daję się ponieść zakupowym wariacjom, jednak miło popatrzeć na radość innych ludzi.
OdpowiedzUsuń na zawszeBuziaki Kochani
Optymistycznie i bajecznie ślicznie :) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń na zawszePiekne sniezynki!!!! Gratukuje.
OdpowiedzUsuń na zawszeJak dozyje to zamowie na przyszloroczne Swieta (teraz juz za pozno :-(
Pozdrawiam
Wspaniałe śnieżynki... przepiękne:)Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń na zawszeMirelko,jaki Ty jesteś dobry człowiek...Bardzo Cię za to lubię....
OdpowiedzUsuń na zawszeWiesz Mirelko...a ja i gadżety lubie ,co je sama robię,albo z moja bandka!!:)
OdpowiedzUsuń na zawszeniedziele tak lało ,że pół dnia przy klejeniu i wycinaniu cudeniek na choinke spedzilismy!Bałaganu cała chata i 3 serduszka na sznureczku powstały...ale ile radosci!!
Ale ja nie o tym ...gadzety lubie swojskie ,ale swojsko mi na duszy jeszcze bardziej ,bo w ten czas przedswiateczny juz kolejny raz biore udzial w Szlachetnej Paczce!!!Znasz te akcje?!?
Długo by pisac...to daje nam tyleradosci....jak slyszysz w sluchawce glos matki tzynasciorga dzieci ,a w sumie prawie go nie slyszysz,bo dziatwa piszczy w tle z radosci...a kobieta płacze do sluchawki ,a ja razem z nia!!!
Jak sie raz spróbowalo ,to potem juz jak narkotyk!!:)
Polecam wszystkim !!!!
Koniec akcji w najblizszy weekend!!!
Widze,ze nie jestem sama:)
...Niech nasze swieta beda przez to radosniejsze!!...a beda...wiem to!!sciskam Cie!!
Halo siora :) ja za gadżetami nie gonie one jakoś samę mnie znajdują o ja biedna i szczęśliwa :-) czekaj jak dostaniesz rózgą od Świętego haha
OdpowiedzUsuń na zawszeTaka ostatniimi laty chyba mentalnosc ludzi w Polsce.Markety pekaja w szwach,ludzie zjezdzaja z zagranicy do domu i ciesza sie rodzina zarabionymi ciezko pieniedzmi.Tych co stac wydaja krocie,Ci mniej zamozni kiwaja przy kasach glowami.Wiem co pisze bo obserwuje to zjawisko na co dzien.
OdpowiedzUsuń na zawszeSwieta w Polsce naleza do najpiekniejszych podobno i cos w tym jest.Wlosi spedzaja tak swieta ze chce sie z tamtad wiaĆ I ŁZY CISNA SIE DO OCZOW.Mama moja od 10 lat mieszka na Sycyli i swieta u nich ograniczaja sie do minimum.Najlepiek sie najesc, i reszte wieczory przed telewizja spedzaci lezec albo spac.Byc moze sa wyjatki.Nie chcialabym nikogo obrazic.Ale w wiekszosci domow niema nic coby sie ze swietami kojarzylo.No chyba ze w rodzinie sa Polskie korzenie i Polka jest gospodynia;;))
W niemczech to samo.Mój małz spedzal swieta na Bawarii.Pomijam menu na stole,ale tradycja zadna.Na wielkanoc to tak jakby nie bylo swiąt.
Pracuje na co dzien na galerii marketu i moj czas przebywania w nich ogranicza sie do minimum.Nie mam zamiaru gonić wariować,tracić fortuny,szalec.Po prostu mnie na to nie stac.Prezent pod choinka na gwizdke bedzie mial tylko Alanek,my natomiast po praktycznej drobnostce.
Myślami jestem przy oszczednosciach na wakacje.Jest to dla mnie wielka radosc i spelnienie marzen ze mozemy pobyc kilka dni razem na wspolnych wakacjach np nad naszym morzem.Uwielbiam nasze morze.
Od takie koje porzemyslenia po tym co napisałas.Jest smutne jak wiele jest ubogich rodzin i dzieci ktore moga pomarzyc o prezentach i ladnych swietach.
Jestem dzieckiem z takiej rodziny gdzie bralkowalo na chleb,nie bylo swiat,byly smutne i przeplakane.Zawsze bylam na boku wsrod kolezanek i kolegow ktore chwalily sie prezentami itd.
Zrozumiale jest co myslisz i czujesz w takich momentach.Mysle ze to ksztaltuje charakter i osobowosc.Napewno mam w sobie to uczucie ze moj Alanek nigdy tego uczucia nie zazna.Nawet bym nie chciala.
Mirelko fajnie ze sa tacy ludzie jak ty i normalnie mysla.:)Napewno swieta u was beda cieple rodzinne,a chlopaki beda wspominac je na dlugie lata.
Sliczne ozdoby zrobilas.
Ps.Mam pytanie techniczne odnosnie lapaczow szydelkowych ktore mam od ciebie.Jak mozna je wyprac odswiezyć??? Jest to mozliwe aby nie stracily uroku??Byla u mnie Gusia z Bocianiego Gniazdka i wczoraj debatowalysmy nad tym.
Pozdrawiam.
Moje śliczne gwiazdeczki ;) Czekam na nie z niecierpliwością hihi - dziękuję i pozDrawiaM ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJestem zapraszam do mnie ;)))Mam nadzieję,że zaglądniesz do mnie czasami ;)
OdpowiedzUsuń na zawsze