piątek, 6 stycznia 2012

Odpowiedzi


Zaniedbałam ten mój blogowy świat okrutnie i nic nie wskazuje na to, żeby się to miało poprawić. Nie uderzam się w pierś, bo takie są koleje rzeczy. Troszkę się wypaliłam, troszkę mam innych spraw, no i moi chłopcy zabierają mi 120% mojego czasu :)
Ostatnio zorganizowali mi taką kumulację na Sylwestra i najmłodszy dostał zapalenia krtani , a średniak zapalenia ucha. Czyli wiadomo płacz i nocne czuwania :(
Ale nie narzekam, bo już jest oki doki.
Cały czas dziergam i chyba już się uzależniałam, bo jednego nie skończyłam, a już mam kilka innych projektów w głowie :)
A teraz to co najważniejsze:)
Bardzo wszystkim Wam dziękuję za komentarze i to przede wszystkim dlatego, że jestescie mimo tego, ze mnie jakoś tak tutaj zabrakło, cały czas ktoś nowy zagląda i zostawia ślad. Nie macie pojęcia (na pewno macie :) jak mnie to wszystko buduje w chwilach załamki. Moja siora dobrze wie jak ja uwielbiam słowne łechtanie :) Nie chodzi o to, żebym w chmurach potem szybowała, ale dzięki takim prostym słowom, dzięki temu, ze jesteście chce mi się potem jeszcze więcej :)\
Muszę jeszcze przeprosić osoby, które na maila pisały. Była wśród nich dziewczyna, której kiedyś łapacza snów robiłam. Pytała jak go wyczyścić i... no tak, ja jestem z tych osób co to w poczcie porządek lubią mieć i nie więcej w Nowej jak 10 listów. Przeczytałam ten list, przeczytałam potem inne i wiecie co zrobiłam na koniec... no tak właśnie, do kosza wszystko i potem kosz opróżnić :( Zobaczyłam, ze list przeczytany i  poszło mechanicznie. Nie będę ściemniała bo i po co. Po prostu wywaliłam, a jak trochę mi się w domu uspokoiło i przypomniałam sobie, ze taki list był to juz nie pamiętałam kto mi go przysłał i nie miałam komu odpisać. Więc teraz oficjalnie i mam nadzieję, ze to przeczytasz :):):)
Ja z moimi łapaczami postępuję tylko w jeden sposób. Zawsze używam VANISHA w żelu (do kupienia w biedronce-najtaniej :) ) Więc wlewam wodę do miski, potem nakrętkę vanisha, robię pianę ręką i najpierw nakładam ją na kółko z wzorem i zostawiam na 10 minut. Po tym czasie wkładam do tej miski i najlepiej gąbką trochę pocieram ozdobę.
Wysuszyć na leżąco, na ręczniczku.
W przypadku, gdyby ozdoba zrobiła się taka "latająca" w środku, znaczy się luźna, zrobić trochę krochmalu i znów położyć ozdobę do miski i tak nałożyc krochmal, żeby był na całej powierzchni ozdoby. Potem położyć na ręczniku i usunąć nadmiar krochmalu, położyć znów na czystym ręczniku i zostawić do wyschnięcia( na ozdobie nie powinno być widocznych paprochów z krochmalu) Jenki nie wiem, czy ja to w ogóle jakoś zrozumiale piszę. Jest jeszcze jedna sprawa, bo nie wiem jakie miałaś ozdoby, bo robiłam i takie, które trzeba było potem naciągnąć.



 Ja mam jeszcze pod ręcznikiem korkową tablicę, bo lepiej można wbijać szpilki :)
Matko jedyna bardzo przepraszam, że nie jest ładnie i składnie, ale nie wiem jak to dokładnie opisać :)
Szczerze powiedziawszy jakaś taka przybita jestem. Wiatry doprowadzają mnie do szału, bo ani dzieci samych na podwórko wysłać nie można. Olka tez ze szkoły muszę odbierać, choć normalnie wracał w niektóre dni sam, ale normalnie się boję, ze mu jakieś drzewo na głowę spadnie. U nas trochę ich pospadało, na szczęście nikomu się nic nie stało:)
Na koniec pragnę wszystkim podziękować, że byliście ze mną, ze wspieraliście, że posyłaliście dobre słowa w moją stronę.
Trochę straciłam zapału do blogowego pisania,  chyba jeszcze trochę minie zanim znów mnie opęta ten mój świat :) Nie zrezygnowałam jednak z Was. Jestem u Was regularnie, czasami zostawiam ślad, a czasami nie :)
Mam za dużo wszystkiego i muszę odpocząć, ale jak odpocząć przy trzech drabach :)
Pewnie zaraz dostanę kopa i ta cisza minie. Może jak pogoda się zmieni, może jak zacznę w domciu wysiewać nasionka na ogródkowe szaleństwa, to w końcu już za chwil parę :) Na razie mówię do następnego :)
Buziaki

12 komentarze:

  1. Ja pisalam Mirelko do CIEBIE.:) i pytalam jak odswiezyc te cudenka zrobione przez Cie.Dziekuje za odpowiedzi.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Kochana Mirelko, nie strasz ,ze zapalu do blogowania nie masz , bo ja jestem bardzo uzalezniona od Twojego pisania, pelnego takiej radosci zycia ,optymizmu, marzen... No kto mnie bedzie podnosil na duchu? Moj zapal tez w strone lasu poszedl, ale to winatego paskudnego kryzysu w Gr.
    Nie czekaj na wielkie wydazenia aby cos napisac, wydaje mi sie ,ze piszac nawet o czyms bardzo prozaicznym dasz radosc swoim obserwatorom . Dbaj o siebie- Ag

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. no kochana nie masz pojęcia jak się cieszę, ze się odnalazłaś :)
    no matko moja jedyna :) aż mi ulżyło:)
    Ag.... dobrze wiesz, ze kontaktu nie stracimy, bo ja tam znów jestem Twoją maniaczką :):):) i chyba jestesmy na siebie skazane :) Dziękuję dziewczyny

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Mirello , mysle ze nie ma sie czym martwic , bo chyba kazdy bloger miewa okresy tzw. tumiwisizmu, i wisi mu pisanie bloga bo sie zwyczajnie nie chce albo nie ma o czym. Jak sie temat znajdzie to i wena wroci :) a poza tym za chwile wiosna i nastroj Ci sie poprawi. Tymczasem wysylam troche dobrej energii :) nie daj sie tam zarazkom ! zdrowia zycze

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Mirelus tez tak mam że słowo zachwytu dodaje mi skrzydeł. Wiec-
    M Twoje łapacze sa przepiękne, ty totalnie niezaprzeczalnie najzdolniejsza, Twoje dzieco=i kochane że już zdrowieją a Twój Blog jest blogiem roku.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Kochana Mirelko dziękuję za instrukcje odświezenia łapaczy,bo sama mam ich az trzy sztuki od Ciebie i przydałoby im się małe odkurzenie!!
    Mirelko,ja to ani siły,ani weny ani zapału nie mam.Ostatnio to jakos tak do niczego...
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Blog, nie wyrok, że tak sparafrazuję więzienne powiedzonko. Życie jest najważniejsze Mirelko, prawdziwe życie.
    Dzięki za instrukcję czyszczenia "łapacza". Mój wciąż śliczny i czysty, ale wiadomo, kiedyś trzeba będzie odświeżyć.
    Zdrowia Wam wszystkim życzę i uściski przesyłam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Mirelko, nie rób sobie wyrzutów. Prawdziwe życie: mąż, dzieci, rodzina i dom są najważniejsze! Ja też miewam okresy "wycofania" z blogowego życia. Czasem realny świat przesłania nam wszystko inne, i to za sprawą przeróżnych powodów...
    Pozdrowień moc i dużo zdrówka dla dzieciaczków :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. MIRELKO NIE WIEM JAK MI UMKNĄŁ TEN POST?....JA ZAWSZE DO CIEBIE ZAGLADAM:))LUBIE TWÓJ SWIAT..RODZINNY,PEŁEN MIŁOŚCI...A ZA WIADOMOŚĆ O CZYSZCZENIU ŁAPACZA DZIEKUJĘ....NA PEWNO SIE PRZYDA:)))-POZDRAWIAM I CZASEM TU PISZ DLA NAS:)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. ważne, że chłopcy już zdrowi.
    Tobie z czasem energii i chęci do blogowania przybędzie.
    czekam.
    dziękuję za odwiedziny, będę do Ciebie zaglądać z nadzieją, że Cie tu częściej zastanę :)
    do napisania zatem.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Witaj Mirelko :)
    Każda z nas tak miewa, więc nie przejmuj się tym tak. My - blogowe koleżanki to rozumiemy doskonale :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Oj,jak u mnie wietrzyska,to głowa mi pęka :-(
    A pogoda taka, że co chwila ktoś choruje .Ważne, żeby dzieci jak najdłużej zdrowe były i Twoje i moje i inne :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Bardzo dziękuje, ze postanowiłeś kliknąć :)